Dużo zamieszania...
Dużo ludzi...
I jeszcze więcej śmiechu!
A wszystko zaczęło się bardzo niewinnie... Od zamrażalki i mięsa... Może trudno w to uwierzyć, ale to wspaniałe połączenie lub raczej jego brak, który może zwiastować sympatyczne spotkanie! I tak też się stało w naszym przypadku...
Przy okazji wizyty taty, który myśli, że z racji wysokich cen żywności w Szwajcarii, mięsa, którego koszty są jak złoto, jesteśmy z Pawłem na diecie oszczędnościowej:) i jak tylko zawitał w nasze skromne progi nie mogło zabraknąć wielkiego kawała karkówki, kilkunastu pętek kiełbasy i innych takich... Oczywiście to bardzo miło i pysznie ze strony taty, tyle tylko, że we dwie osoby bardzo ciężko to przejeść, a nasza zamrażalka jest maleńka... Dodając do tego nasze plany robienia własnych lodów i niezbędnego ku temu miejsca w zamrażalce, postanowiliśmy urządzić imprezę:)

Brzmi dumnie:) co?
A tymczasem, tak na prawdę było to grillowo- ogniskowe spotkanie przy pysznym jedzeniu, piwku, w bardzo sympatycznym gronie z chwilami napięcia niby w filmie akcji, lekkim dramatem przy poszukiwaniu drogi i czasie, który ona zajęła, a także komediowymi rozwiązaniami zakończonymi przy kieliszku wiśniówki przywiezionej z Polski w plastikowej, samolotowej flaszeczce:)
Fajnie, że wszyscy dotarliście!
Oby częściej...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz